Jak działamy

Szkoła to czas wolny
Szkoła to czas wolny od pracy, poświęcony na zadawanie pytań i poszukiwanie odpowiedzi, na własny rozwój. Wiedzieliście? Dzieci uwielbiają się uczyć, a my korzystamy z tego prostego faktu. Zachęcamy je zamiast zniechęcać pośpiechem na lekcjach, zadaniami domowymi czy ocenami.

Dziecko robi to, czego potrzebuje
Wieloletnie doświadczenie działalności wolnych szkół na świecie, jak i najnowsze badania w sferze neurodydaktyki i neuropsychologii pokazują, że dziecko – mając wolność wyboru między nicnierobieniem a nauką – wybiera naukę. Pod warunkiem, że może aktywnie uczestniczyć w procesie. Do tego właśnie dążymy.

Dzieci mogą się u nas nudzić, mogą też wiele czasu spędzić na zabawie. Ufamy, że właśnie akurat tego potrzebują. 
Dzieci wychowywane w wolności, z poszanowaniem ich wyborów i decyzji nabywają kompetencji miękkich od najmłodszych lat. Nie jest też tak, że dziecko, pozostawione samo sobie, będzie demonstracyjnie leżeć i patrzeć w sufit. Chwilę na pewno, ale dajmy mu szansę. Pozwólmy dzieciom nieustannie chcieć się uczyć.

Wiek to sprawa umowna
Fantastyczną możliwość rozwoju daje możliwość wspólnej nauki mimo różnicy wieku. Dzieci uczą się od siebie wzajemnie – w tych samych zajęciach może uczestniczyć pięciolatek i dziesięciolatek, jeśli każdy z nich jest akurat zainteresowany tym samym tematem. Nikt też nie musi czekać na to, co “będziemy przerabiać dopiero w czwartej klasie”.

Dajemy czasowi czas
Potrafimy słuchać, wskazywać i rozwijać wartości, które każde dziecko i nie-dziecko ma w sobie. Czas z nami to czas na zastanowienie się nad sobą, nad własnymi potrzebami i pasjami, czas na próby, błędy i wyciągnięcie z nich wniosków. Czas na rozwój. I dotyczy to wszystkich: dzieci, rodziców i szkolnych dorosłych. Lubimy się, akceptujemy i wspieramy takimi, jakimi jesteśmy.

Jasny podział
Człowiek, w każdym wieku, to dla nas partner do dyskusji. Ale to dorośli są odpowiedzialni za bezpieczeństwo, stworzenie przyjaznej atmosfery szkoły oraz ciekawe propozycje zajęć. Zadaniem dzieci jest współtworzyć społeczność i czerpać pełnymi garściami z możliwości, jakie daje nasza szkoła.

Razem
Wierzymy w kilka fundamentalnych wartości i zasad, takich jak wzajemny szacunek, równość wszystkich, autentyczność i relacja z drugim człowiekiem. Razem tworzymy społeczność, której podstawą są dzieci: mają realny wpływ na funkcjonowanie Galileo, są traktowane z szacunkiem i uwagą. Nic o nich bez nich.

Demokracja w praktyce
Nie robimy wykładów z demokracji. Po prostu każdy ma prawo do wyrażania własnej opinii, czy zgłaszania problemów. Dzieci wprowadzają wraz z dorosłymi zasady dotyczące codziennego życia, omawiają wydarzenia. Tak uczą się współpracy, empatii, rozwiązywania konfliktów bez przemocy, zauważania i szanowania granic drugiego człowieka, ponoszenia konsekwencji własnych wyborów i zachowań. Wszyscy razem i każdym z osobna – mamy wpływ na życie szkoły.

Odrębność
Postrzegamy dzieci jako jednostki samodzielne, kompetentne i autonomiczne. Każde dziecko ma więc inne potrzeby w procesie nauczania. Nie ma dwóch takich samych ludzi – co działa na Ciebie, niekoniecznie musi przemawiać do mnie.

Nasi tutorzy i nauczyciele wsłuchują się w te potrzeby i podążają za nimi. To dlatego Galileo jest kameralne. Dzięki temu nie mamy trudności w nawiązywaniu więzi, byciu blisko. Bez tego nie potrafimy ani pracować, ani żyć.

Wyzwanie wolności
Dorośli najczęściej obawiają się, że samodzielność i wolność jest równoznaczna z absolutnym i nieokiełznanym chaosem. Otóż nie. Wolność to nie anarchia. Granicą mojej wolności jest wolność drugiego człowieka.

Jako dorośli boimy się, że dzieci pozbawione przymusu nie zechcą się uczyć rzeczy, które będą im w życiu potrzebne. Tylko skąd wiemy, co im będzie potrzebne? I czy tak naprawdę próbowaliśmy kiedyś dać im wolną rękę w obszarze edukacji? Praktyka szkół demokratycznych na świecie pokazuje, że dzieci radzą sobie z wyzwaniem wolności znacznie lepiej niż my, dorośli, którzy przeszli przez szkoły systemowe.

Ten niepowtarzalny moment
Nigdy później ciekawość świata i pęd do nauki nie są tak rozwinięte. Dziecko, które jest czymś zainteresowane, potrafi zrobić wiele, aby rozgryźć problem od A do Z na poziomie, jaki jest mu potrzebny.

I tu właśnie kolejna różnica między szkołą tradycyjną a Galileo: w tej pierwszej o tym, jaki poziom jest adekwatny w danej chwili decydują urzędnicy, u nas – my. Bardzo często zdarza się, że dziecko ma większe potrzeby w danej dziedzinie, niż przewiduje podstawa programowa. W szkole tradycyjnej w tym momencie jest dzwonek. W Galileo – sześciolatek może brać udział w warsztatach z fizyki kwantowej ze znacznie starszymi kolegami. Dziecięce propozycje zajęć i zgłaszane przez dzieci potrzeby są również traktowane bardzo poważnie.

Nie chce się uczyć?
Z ogromną dozą pewności możemy stwierdzić, że nie ma takich dzieci. Dziecko może nie chcieć uczyć się akurat wtedy, kiedy my chcielibyśmy, aby się uczyło, bądź tego, czego w danej chwili ktoś od niego wymaga. Ale nie ma dzieci, które nie chcą uczyć się w ogóle. Nauka jest wszędzie. Nawet, gdy wydaje się nam, że dzieci tylko układają klocki, to tak naprawdę one przecież tworzą, liczą, konstruują, planują, organizują przestrzeń, projektują, współpracują, komunikują swoje potrzeby, otrzymują komunikaty zwrotne.

To tylko fakty
Znajomość faktów to nie mądrość, to tylko znajomość faktów. Fakty dziś atakują nas ze wszystkich stron. W otaczającym świecie umiejętności krytycznego myślenia i selekcji wartościowych informacji jest rzadsza, niż umiejętność ich wyszukiwania. Nas najbardziej interesują szeroko rozumiane kompetencje osobowościowe i społeczne. Ważna jest radość z nauki, umiejętność szukania i rozwijania pasji, wiara we własne możliwości oraz zdolność nawiązywania i utrzymywania dobrych relacji z otoczeniem.

Konflikt – rzecz ludzka
W przypadku konfliktów nie etykietujemy, nie stawiamy dzieci w rolach ofiar i katów. Nie karzemy winnych – zamiast tego staramy się pomóc zrozumieć, co zaszło. Częstą praktyką jest też poruszanie sprawy na Zgromadzeniu (wewnętrznym spotkaniu całej społeczności szkolnej), ale – co ważne – i tutaj nie chodzi o napiętnowanie i ukaranie winnych, a o rozmowę na temat sytuacji. Zdarza się natomiast wyznaczanie przez społeczność symbolicznego zadośćuczynienia przez sprawcę na rzecz pokrzywdzonego lub szkoły.

Zawsze jednak nadrzędne jest dobro dziecka – niezależnie od tego, czy jest sprawcą, czy ofiarą zamieszania. Zawsze rozmawiamy o czynie, a nie o osobie, która go popełniła.

Galileo to wyzwanie
Znakomitą większość z nas uczyli dyrektywni nauczyciele. Rzadko pytano nas o zdanie. Uczyliśmy się w szkole sztuki przetrwania, cwaniactwa i rywalizacji. Na naukę asertywności, pewności siebie, kompetencji społecznych, wewnątrz sterowności przyszedł czas później – poprzez uczestnictwo w warsztatach, a nierzadko też podczas terapii. Dopiero jako dorośli zauważamy, że te właśnie umiejętności to podstawa zdrowego funkcjonowania w społeczeństwie. I nie wiadomo dlaczego, po drodze, dla wszystkich najważniejsze były oceny na świadectwach oraz dojście do wyniku równania tą jedną, jedyną, właściwą metodą.

Niełatwo być rodzicem ucznia w naszej szkole, ale gorąco Was do tego namawiamy. Warto.