Pytajcie — od tego jesteśmy
Szkoła bez dzwonków i ocen budzi pytania. To dobrze, bo w Galileo zadawanie pytań to podstawa. Oto odpowiedzi na te, które słyszymy najczęściej.
O szkołach Galileo
To znaczy, że prowadzone są zgodnie z autorskimi założeniami, o których przeczytasz tutaj i tutaj. Jesteśmy wierni określonym wartościom, żyjemy według określonych zasad – na przykład ważniejszy jest dla nas wzajemny szacunek niż sztuczna czołobitność, wolimy wspólne ustalenia od narzuconych regulaminów i wiadomka – Dzieci u nas mają głos 😊
Jesteśmy szkołą demokratyczną, ale przede wszystkim sobą, co i Wam szczerze polecamy ☺️
Szufladkowanie nie leży w naszej naturze. Wyważanie otwartych drzwi również nie, dobre praktyki za to jak najbardziej. Nurtów pedagogicznych i metodologii nauczania jest całe mnóstwo, zazwyczaj jednak są to transakcje wiązane (wiecie, coś jakby „lubimy wychodzić na dwór w każdą pogodę, ale jemy wyłącznie suszone figi”), a my bierzemy z nich to, co dobre odrzucając jednocześnie to, co nie do końca – czyli owszem, lubimy wychodzić na dwór w każdą pogodę, ale menu możemy mieć znacznie bardziej urozmaicone 😉
Wszystkie nasze dzieciaki – za wyjątkiem klas 1-3 w ASP – realizują u nas obowiązek szkolny poza szkołą. To znaczy, że jeśli przychodzą do szkoły, to wyłącznie na zajęcia dodatkowe, pozalekcyjne, warsztaty rozwijające zainteresowania, kółka zainteresowań oraz konsultacje do egzaminów klasyfikacyjnych – ponieważ co roku trzeba je zdawać. Tym samym spędzają czas na rzeczach, które mają sens, a chętni są również konsultowani w zakresie przygotowania do egzaminów. Na takie rozwiązanie zezwala oczywiście prawo 😊, a dokładniej art. 37 Ustawy Prawo oświatowe.
Każdą szkołę tworzą ludzie. Nie system, nie budynek, nie dyrektor – ludzie. To od nich zależy duch szkoły, nie od tego, czy szkoła jest tradycyjna, czy nie. We wszystkich szkołach w Polsce obowiązują te same ustawy, to samo prawo. Trudno w to uwierzyć, prawda? Galileo też musi spełniać konkretne warunki i realizować konkretne wytyczne według ustaw i rozporządzeń. Według tych ustaw, na przykład, oceny w formie cyferek są obowiązkowe wyłącznie na świadectwach klas 4-8. Reszta zależy od statutu szkoły – nasz nie przewiduje cyferek. Dzieci otrzymują obszerne opisy uwzględniające nasze – dorosłych – spostrzeżenia i obserwacje na ich temat.
Jesteśmy na „Ty”. Wszyscy. Autorytet nie przychodzi wraz ze stanowiskiem, tytułem czy stopniem naukowym. Znamy mądrych zamiataczy ulic i głupich profesorów. Nie wymagamy czołobitności tylko dlatego, że jesteśmy starsi. Każdy z nas sam buduje relacje z innymi, wiedząc, że autentyczność jest bazą, bez której nie zbuduje nic.
Stawiamy konsensus ponad kompromisem. Jeśli czegoś nie wiemy, to nie udajemy, że wiemy. Niby proste…
Uczymy się wszędzie i przy każdej okazji. Nie dlatego, że jesteśmy szkołą, tylko dlatego, że na tym polega życie – nie da się inaczej. Spędzamy czas razem, w grupach, które niekoniecznie są podzielone według wieku. Każdego, kto nie wierzy, że da się prowadzić łączone zajęcia dla dzieci z klasy pierwszej i ósmej, zapraszamy. Łączenie klas wygląda różnie, czasami dzieci grupują się wokół zagadnienia, czasami zainteresowań, czasami poziomu zaawansowania. Ulubionymi zajęciami naszych pierwszaków swego czasu były Eliksiry, choć produkcja wodoru znacznie wybiega poza zakres wiedzy wymaganej przez podstawę programową dla pierwszoklasistów 😉.
Każde dziecko ma swojego tutora bądź tutorkę, których samo sobie wybiera spośród dostępnych dorosłych. To taki osobisty opiekun, przewodnik i towarzysz, z którym tworzy bliską i opartą na zaufaniu relację. Tutor jest również w stałym kontakcie z rodzicami swoich podopiecznych, czule u nas zwanych tutikami…
W szkole stale dostępna dla dzieci jest psycholożka oraz dwie pedagożki (w tym jedna specjalna). Mamy też warsztaty kompetencji społecznych oraz zajęcia z logopedką.
Przede wszystkim są to ludzie ciekawi i otwarci – na poglądy, idee, potrzeby, własny rozwój, kontakt z drugim człowiekiem; ludzie mądrzy i wrażliwi, gotowi przyznać się do popełnionego błędu i wyciągnięcia z niego cennej lekcji. Ludzie potrafiący budować autentyczne relacje z drugim człowiekiem, ciepli, świadomi własnych dążeń i celów, mający pasje.
Nauczyciel nie jest u nas nadzorcą. Jest obserwatorem, przewodnikiem, opiekunem, asystentem, doradcą, współpracownikiem, po prostu członkiem społeczności szkolnej. Jest osobą kompetentną, ekspertem w swojej dziedzinie. Potrafi działać w drużynie; wie, że każdy z nas ma inne możliwości i zna zasadę synergii 😊
Nie organizujemy ani nie pośredniczymy w organizowaniu zajęć z żadnej konkretnej religii. Staramy się przekazać dzieciom, że miłość, dobro, pokój, dbanie o planetę, życzliwość, wzajemny szacunek i wiele innych to wartości uniwersalne, wychowanie w duchu jednej religii pozostawiając Rodzicom. Chętnie za to rozmawiamy o religiach świata ☺️
Naukowy. Jesteśmy szkołą 😊 Korzystamy więc z osiągnięć wiedzy naukowej, popartej równie naukowymi badaniami, a zwłaszcza wynikami tychże badań.
Czy Galileo jest dla mojego dziecka?
Takie, które potrafią - albo dopiero uczą się - korzystać z wolności bez potrzeby ciągłego nadzoru. Nie chodzi o to, że muszą już być idealnie samodzielne, bo takie dziecko jeszcze się nie urodziło. Chodzi o gotowość, żeby spróbować. Najlepiej odnajdują się u nas dzieci ciekawe świata, czasem głośne, czasem ciche, którym nie odebrano jeszcze naturalnej chęci do nauki - albo którym chcemy tę chęć oddać. Nie szukamy w rekrutacji "idealnego dziecka Galileo". Szukamy dopasowania: czy Wasze oczekiwania pasują do tego, jak tu realnie pracujemy.
Te, które potrzebują sztywnej, odgórnie narzuconej struktury, żeby czuć się bezpiecznie - u nas struktura jest, ale inna: oparta na relacji i przewidywalności, nie na dzwonku i regulaminie. Nie jesteśmy też dobrym adresem dla dzieci z poważnymi zaburzeniami wymagającymi stałej, specjalistycznej opieki - nie jesteśmy placówką terapeutyczną, jesteśmy szkołą. I szczerze mówiąc, nie jesteśmy też dla rodziców z gotowym planem na życie dziecka. Jeśli już wiesz, że Twoje dziecko będzie prawnikiem, bo dziadek był prawnikiem - to raczej nie tu.
Tak. ADHD i spektrum autyzmu to nie przeciwwskazanie - dla wielu takich dzieci mała grupa, brak dzwonków i możliwość pracy we własnym tempie to dokładnie to, czego potrzebują, żeby przestać "walczyć z systemem" i zacząć się uczyć. Każdy przypadek rozpatrujemy indywidualnie - nie po to, żeby szukać pretekstu do odmowy, tylko żeby mieć pewność, że damy realne wsparcie, a nie same dobre chęci. Obecnie mamy sporo dzieci z orzeczeniami, więc czasowo ograniczamy nowe przyjęcia w tej grupie - żeby nie rozmienić jakości opieki na drobne.
Nie musi przyjść samodzielne - musi mieć w sobie gotowość, żeby się tego uczyć. Samodzielność u nas nie jest wymogiem wejściowym, tylko efektem: dzieci uczą się jej, mając realną przestrzeń do podejmowania decyzji i ponoszenia ich konsekwencji. Co innego jednak dziecko, które jeszcze nie jest samodzielne, a co innego dziecko, które nigdy nie miało okazji nią być, bo ktoś zawsze decydował za nie. To drugie u nas się zmienia - ale wymaga czasu i cierpliwości po stronie rodzica.
Świetnie - w Galileo nie ma premii za bycie głośnym. Nie oceniamy aktywności na zajęciach i nie liczymy, kto ile razy podniósł rękę. Introwertyczne dzieci często potrzebują więcej czasu, żeby się otworzyć, i tego czasu im u nas nie brakuje. Mamy dzieci, które przez pierwsze tygodnie głównie obserwują - i to jest zupełnie normalne.
Wysoka wrażliwość to cecha temperamentu, nie coś, co trzeba "wyleczyć" - i raczej ją u nas rozumiemy, niż tłumimy. Mniej hałasu, mniej pośpiechu, brak rywalizacji o oceny - to wszystko naturalnie działa na korzyść dzieci wrażliwych. Nie obiecujemy jednak, że adaptacja będzie bezproblemowa od pierwszego dnia - nowa grupa to wyzwanie niezależnie od tego, gdzie dziecko trafia.
Depresja to stan, z którym powinna pracować specjalistka - psychiatrka, psycholożka lub psychoterapeutka - i tego nie zastąpi żadna szkoła, łącznie z naszą. To, co możemy zaoferować, to środowisko, które samo w sobie nie dokłada dodatkowego stresu: brak ocen, brak rywalizacji, stała relacja z tutorem, poradnia EVEMED w tym samym budynku. Dla wielu dzieci to realna ulga - mniej bodźców pogłębiających zły stan. Ale to wsparcie działa najlepiej równolegle do specjalistycznej pomocy, nie zamiast niej. Jeśli Wasze dziecko się z tym mierzy, chętnie porozmawiamy, jak może wyglądać u nas jego codzienność - decyzję o leczeniu zostawiamy tam, gdzie powinna być: u specjalistów.
Szczerze? Czasem my też nie lubimy ludzi, więc rozumiemy 😄 Mówiąc poważniej: "nie lubi ludzi" często w praktyce oznacza "nie lubi bycia zmuszanym do interakcji na czyichś warunkach" - czyli dokładnie to, czego u nas nie robimy. Nikogo nie zmuszamy do udziału w zabawie czy rozmowie, jeśli nie ma na to ochoty. Z czasem, bez presji, większość dzieci znajduje swoich ludzi - czasem jedną osobę, czasem całą paczkę. Ale to musi się wydarzyć naturalnie, nie na rozkaz.
Tego nie zagwarantuje żadna szkoła na świecie, i bylibyśmy nieszczerzy, gdybyśmy to obiecali. Możemy za to obiecać przestrzeń, w której naprawdę można spróbować - bez etykiet i bez porównywania z rówieśnikami. Dlatego mamy dni próbne i okres próbny: żeby zarówno Wy, jak i my mogli sprawdzić to naprawdę, a nie na deklaracje.
Bo szukają miejsca, które mówi prawdę, nawet gdy jest niewygodna - łącznie z tym, że nie jesteśmy szkołą dla każdego. Bo widzą dzieci, które rano same wstają do szkoły. Bo są zmęczeni obietnicami z folderów reklamowych i chcą zobaczyć, jak to naprawdę wygląda, zanim podejmą decyzję. I bo, bez owijania w bawełnę, robimy to już długo, i wiemy, że nie ma szkoły idealnej. Jest za to szkoła uczciwa. Postawiliśmy na to.
Nauka
Tak - tylko rzadko wygląda to jak siedzenie w ławce nad podręcznikiem. Dzieci u nas non stop coś liczą, konstruują, planują, negocjują, testują teorie na własnej skórze. Czasem to wygląda jak zabawa, bo faktycznie nią jest - tylko że zabawa i nauka to u nas jedno, nie dwa osobne, skłócone ze sobą światy.
Egzaminy są rozłożone na cały rok szkolny - nie czekają na Was w jednym punkcie roku. Terminy ustalamy we wrześniu i obowiązują całą społeczność, bez wyjątków. Odbywają się stacjonarnie, u nas.
Zdają - i, podobnie jak przy egzaminie ósmoklasisty, wyniki bywają bardzo różne, bo nie selekcjonujemy dzieci pod kątem tego, jak wypadną w statystyce. Jeśli szukasz szkoły, która "ładnie wygląda" w rankingu matur, prawdopodobnie znajdziesz taką, która na wejściu przyjmuje tylko dzieci z najwyższą szansą na dobry wynik. My tego nie robimy - przyjmujemy dzieci, nie przyszłe punkty procentowe do rankingu.
Z dużą dozą pewności możemy powiedzieć, że nie ma dzieci, które nie chcą się uczyć w ogóle. Jest za to mnóstwo dzieci, które nie chcą się uczyć wtedy, kiedy ktoś im każe, i tego, czego akurat od nich się wymaga. To ogromna różnica. Kiedy znika przymus, zwykle wraca ciekawość - czasem potrzeba na to więcej cierpliwości niż jednego półrocza, ale u nas nikt nie liczy tego czasu przeciwko dziecku.
Zasadniczo nie zadajemy prac domowych. Jeśli Młodzież sama chce coś dokończyć albo pociągnąć temat w domu, to świetnie - ale to jest ich decyzja, nie nasze polecenie.
Nie zrezygnowaliśmy z ocen dlatego, że prawo ich zabrania, lub dlatego, że dzieci "nie lubią cyferek". Zrobiliśmy to dlatego, że współczesne badania pokazują, iż sama informacja zwrotna znacznie skuteczniej wspiera uczenie się niż stopnie. Kiedy uczeń dostaje ocenę, jego uwaga często koncentruje się na liczbie. Kiedy dostaje konkretną informację o tym, co zrobił dobrze i co może poprawić, koncentruje się na własnym rozwoju. Dlatego w Galileo wybieramy rozmowę, informację zwrotną i wspólne planowanie kolejnych kroków zamiast sprowadzania postępów dziecka do jednej cyfry.
Nie mówimy tego na wyczucie — oto najważniejsze publikacje stojące za tą decyzją:
| Autor | Rok | Publikacja | Najważniejszy wniosek |
|---|---|---|---|
| Ruth Butler | 1986 | Effects of No Feedback, Task-Related Comments, and Grades on Intrinsic Motivation and Performance | Komentarz opisowy poprawiał wyniki i motywację; same stopnie nie dawały tego efektu. |
| Ruth Butler | 1988 | Enhancing and Undermining Intrinsic Motivation | Ocenianie nastawione na stopnie obniża zainteresowanie zadaniem i motywację wewnętrzną. |
| E. L. Deci & R. M. Ryan | 1985 | Intrinsic Motivation and Self-Determination in Human Behavior | Zewnętrzne formy kontroli, w tym ocenianie, mogą osłabiać motywację wewnętrzną. |
| J. Hattie & H. Timperley | 2007 | The Power of Feedback | Najsilniejszym czynnikiem wspierającym uczenie się jest wysokiej jakości informacja zwrotna, nie stopień. |
| Koenka i in. | 2021 | A Meta-Analysis on the Impact of Grades and Comments on Academic Motivation and Achievement | Komentarz jest skuteczniejszy od stopni w budowaniu motywacji, a stopnie mogą ją obniżać. |
| Dylan Wiliam & Paul Black | 1998 | Inside the Black Box | Ocenianie kształtujące i informacja zwrotna to jedne z najskuteczniejszych metod poprawy osiągnięć. |
| Alfie Kohn | 1999 / 2011 | Punished by Rewards / The Case Against Grades | Obszerny przegląd badań pokazujących negatywne skutki ocen cyfrowych dla motywacji. |
Zaczyna się leniwie, herbatką i pogaduchami, do około 8.30. Wtedy jest powitanie całej grupy - czas na rozmowy błahe i poważne, i na zapowiedź tego, co dzieje się danego dnia. Potem zajęcia merytoryczne: rano zwykle konsultacje, czyli bloki tematyczne przygotowujące też do egzaminów, zaplanowane według poziomu, a nie klasy. Pracujemy dużo projektami, indywidualnie i grupowo. Obiad zwykle oddziela część bardziej zorganizowaną od mniej - a popołudniami zawsze mamy "bazę" nauczycieli, do której można podejść z pytaniem 1:1. Sporo czasu spędzamy na dworze, czasem całymi dniami.
Matematyką zajmujemy się blokami dopasowanymi do poziomu, nie do numeru klasy w dzienniku. Dziecko, które dopiero ogarnia ułamki, i dziecko rozwiązujące zadania olimpijskie, nie muszą siedzieć na tych samych zajęciach tylko dlatego, że są rówieśnikami.
Uczymy go nie tylko na zajęciach, ale też przez realny kontakt na żywo - w Galileo na stałe są z nami anglojęzyczni wolontariusze i wolontariuszki programów europejskich, takich jak Erasmus+ czy Europejski Korpus Solidarności. Dzięki temu język obcy to dla naszej Młodzieży nie abstrakcyjny przedmiot szkolny, tylko realne narzędzie do rozmowy z drugim człowiekiem.
Nie mamy klasycznych, sterylnych labów rodem z filmów - mamy za to kąciki eksperymentów, w których dzieje się cała chemia, biologia i fizyka potrzebna na tym etapie edukacji. Mniej szkła laboratoryjnego, więcej realnego eksperymentowania.
Zależy, co nazwiesz "graniem". Jeśli budowanie, testowanie, przegrywanie i próbowanie od nowa to gra - to owszem, całkiem sporo. Ale to dokładnie ten sam proces, który u dorosłych nazywa się metodą prób i błędów i uchodzi za bardzo poważną kompetencję zawodową.
Nie nudzą się, czekając, aż reszta grupy dogoni materiał - bo u nas nie ma czekania na resztę grupy. Pracują na swoim poziomie, często szybciej, niż pozwoliłby na to sztywny program, i mogą swobodnie pociągnąć temat głębiej, jeśli mają na to ochotę.
To zależy, z której strony spojrzeć. 😉 Nie tylko dorośli oferują zajęcia różnego rodzaju – w klasach 1-3 sami tworzą autorskie programy nauczania lub korzystają z gotowych, ciekawych propozycji (tak, takie też są!), proponują projekty. Dzieci natomiast decydują, czy chcą z danej oferty skorzystać. My możemy je inspirować, tworzyć warunki, sprzyjające środowisko, rozbudzać ciekawość, ale decyzja należy zawsze do dziecka.
Dziecięce propozycje zajęć i zgłaszane przez dzieci potrzeby są również traktowane bardzo poważnie, o czym świadczy wspomniana wyżej formuła open – space.
Tak. Nie jest jednak taka straszna, jak ją malują – gorzej jest z programami nauczania, tworzonymi na jej podstawie. Na szczęście nie musimy (choć możemy, na rynku są również świetne propozycje) się nimi posiłkować: każdy nauczyciel może stworzyć własny, autorski program uwzględniający, np. uczenie metodą projektów. Może też korzystać z jednego, dwóch albo piętnastu różnych, biorąc z nich to, co najlepsze. U nas to wszystko i tak obecnie dotyczy tylko klas 1-3, które uczą się w systemie stacjonarnym.
A co to znaczy „robią dobrze”? Pytasz o rozwiązywanie zadań? O klasówki? Sprawdziany? Nie mamy tego. O tym, co robimy, rozmawiamy ze sobą na bieżąco. Wiedzę chłoniemy nie po to, aby zdać test tylko, aby jej użyć kiedy będzie potrzebna. Uczymy się przecież również popełniając błędy i wyciągając z nich wnioski. Jeśli to dla kogoś za mało, każdy członek naszej społeczności może zawsze poprosić o dodatkową informację na swój temat. Możemy mu nawet zrobić test. 😉
A serio – uważamy, że oceny cyfrowe w żaden sposób nie pomagają, nie motywują, a wręcz przeciwnie – szkodzą. Dzieci porównują się, zaczynają rywalizować kto ma lepszą ocenę, a tym samym nie uczą się dla siebie, z potrzeby wiedzy, tylko dla samych ocen, dla nauczycieli, dla rodziców. Oceny nie mają żadnego przełożenia na wiedzę, kompetencje czy umiejętności. Bo dlaczego Jaś dostaje jedynkę, kiedy zamiast niebieskiego, narysował różowo-zielone niebo? Może miał możliwość podziwiać zorzę polarną? Dlaczego mała litera „s” z zawijasem jest wyżej oceniana od pieczołowicie napisanej litery „s” bez niczego?
W naszych szkołach z dziećmi i młodzieżą po prostu rozmawiamy.
Tak, wszystkie 😉
Jednak nie w znaczeniu „mój przedmiot jest najważniejszy”. Pokazujemy Dzieciakom, że świat jest fajny; że jedyne prawa, które nie podlegają interpretacjom to prawa fizyki; że płatki róży to czysta matematyka; sód i chlor osobno by nas mogły zabić, a razem są jadalne, i że to wszystko razem to jedna wielka magia… Tak widzimy świat i tak rozmawiamy o tym z Dziećmi i Nastolatkami.
Mamy wśród nas maniaczki przedmiotów ścisłych i ekspertów programowania. Zawsze są też z nami anglojęzyczni wolontariusze programów europejskich, takich jak Erasmus plus czy Europejski Korpus Solidarności – wnoszą do Galileo międzykulturowość, barwne osobowości i swoją obecnością uświadamiają Dzieciom i Młodzieży, że języki obce służą komunikowaniu się z innym człowiekiem. Robią robotę 😉
Właśnie. Panuje powszechne przekonanie, że szkoły biorą za to odpowiedzialność – otóż nie, żadna szkoła nie bierze za to odpowiedzialności. I tutaj akurat niczym nie różnimy się od reszty. Dokładnie informujemy dzieci oraz rodziców o wymaganiach stawianych przed nimi przez polski system prawny oraz dokładamy wszelkich starań, aby każdemu dziecku zapewnić warunki do sprostania im. Nie zmuszamy do nauki, zamiast tego dbamy o to, aby każde dziecko i jego rodzice mieli pełne informacje na temat egzaminu. Na przykład tę, że trzeba do niego podejść, ale nie można go nie zdać 😉. Egzamin nie jest dla nas celem samym w sobie – jeżeli dla Ciebie, jako rodzica, jest, to Galileo nie są szkołami dla Twojego dziecka.
Oczywiście.
Podejmowania decyzji i dokonywania wyborów nie da się nauczyć czytając o tym w książkach – trzeba je samemu podejmować i ponosić ich konsekwencje. Ufamy dzieciom, one naprawdę bardzo szybko uczą się samodzielności i zarządzania sobą, jeśli mają taką szansę. Jeśli mają swobodę w zakresie dokonywania wyborów, od tych najbardziej błahych, przez poważniejsze, do kluczowych, to z ich konsekwencji, z którymi przychodzi im się zmierzyć, wyciągają naprawdę bardzo rozsądne wnioski.
Bezpieczeństwo i relacje
Wszystko, co nie zagraża im samym ani nikomu innemu, nie ogranicza cudzej wolności i nie stoi w sprzeczności z prawem oraz zasadami naszej społeczności. To nie jest permisywny chaos, którego rodzice często się obawiają - wolność u nas ma jedną twardą granicę: wolność drugiego człowieka.
Konflikty się zdarzają, czasem częściej na starcie, kiedy dziecko przychodzi z przyzwyczajeniem, że w życiu trzeba sobie radzić łokciami. Nie etykietujemy, nie stawiamy dzieci w rolach ofiar i katów, nie karzemy winnych - zamiast tego pomagamy zrozumieć, co zaszło. Częstą praktyką jest poruszenie sprawy na cotygodniowym Zgromadzeniu całej społeczności, ale nie po to, żeby napiętnować winnego, tylko żeby porozmawiać o sytuacji. Czasem społeczność wyznacza zadośćuczynienie - zawsze rozmawiamy o czynie, nie o osobie, która go popełniła.
Jeśli widzimy, że ktoś komuś realnie zagraża, reagujemy od razu - to jednak bardzo rzadkie, pojedyncze przypadki. Dla dzieci agresywnych, zagrażających sobie i innym, wymagających specjalistycznej pomocy, nie ma u nas miejsca - nie dlatego, że je skreślamy, tylko dlatego, że nie jesteśmy placówką, która może zapewnić im właściwe wsparcie.
Każde dziecko ma tutora lub tutorkę, którzy są w stałym kontakcie z rodzicami swojego podopiecznego - to oni są Waszym pierwszym źródłem informacji o tym, co u dziecka. Nie dostaniecie więc cyfry na koniec półrocza, za to dostaniecie coś więcej: realną rozmowę o tym, co się u dziecka faktycznie dzieje, nie tylko liczbę do wpisania w rodzinny kalendarz.
Owszem, i to całkiem sporo - tylko że u nas zawiązują się między rocznikami, nie tylko w obrębie jednej klasy, bo i tak spędzamy czas w grupach mieszanych wiekowo. Ósmoklasista i pierwszoklasista, którzy razem projektują grę planszową, to u nas widok zupełnie codzienny.
Zwykle to nie szkoła jako taka, tylko konkretne doświadczenia - oceny, presja, poczucie bycia ciągle ocenianym - sprawiają, że dziecko zaczyna jej nienawidzić. U nas te elementy w większości znikają, więc i ta niechęć zwykle z czasem mięknie. Nie obiecujemy cudu w tydzień, ale widzieliśmy to wystarczająco wiele razy, żeby wiedzieć, że to nie przypadek.
Tak zwane dzieci „trudne” znakomicie odnajdują się u nas, dostając szansę na nowy start bez etykiet i obciążeń, co ma realne przełożenie na zmianę postrzegania siebie samych oraz podejścia do otoczenia. Obserwujemy to na co dzień, i próbujemy zrozumieć skąd taka, czy inna łatka – przyznam, że nie do końca nam to wychodzi. To jedna z trudniejszych obserwacji – patrzeć na dzieci, które mają za sobą koszmarne szkolne przeżycia i myśleć, że trzeba było tylko odrobinę dobrej woli, żeby ich uniknąć. I że wciąż mnóstwo dzieci przeżywa szkolne traumy. Z drugiej strony to cudowne uczucie, patrzeć jak rozkwitają, gdy tylko daje się im szansę. 🙂
Organizacja
Zaczyna się od formularza zgłoszeniowego w zakładce "Dołącz do nas". Potem się spotykamy - i to więcej niż raz, bo zależy nam, żebyśmy - zarówno Wy, jak i my, mieli pewność, że to dobre dopasowanie, a nie tylko chwilowy zachwyt. Rekrutacja kończy się obowiązkowym okresem próbnym dziecka.
Tak, i to właściwie obowiązkowy element rekrutacji, nie dodatek. Dziecko spędza u nas realny czas - nie pokazową godzinę, tylko normalny dzień - żeby sprawdzić, jak to jest naprawdę, zanim ktokolwiek podejmie decyzję.
Formalny okres próbny to tydzień. To wystarczająco dużo czasu, żeby zobaczyć więcej niż tylko pierwsze wrażenie, i wystarczająco mało, żeby nie przeciągać niepewności w nieskończoność.
Zdarza się, i to jest normalne, zwłaszcza po latach w szkole tradycyjnej. Rozmawiamy wtedy szczerze - z dzieckiem i z Wami - o tym, co konkretnie nie zagrało. Czasem to kwestia czasu, czasem faktycznie oznacza, że to nie jest dopasowanie po żadnej ze stron. Wolimy usłyszeć to wprost, niż udawać, że każde dziecko musi się u nas odnaleźć za wszelką cenę.
Tak, można dołączyć w dowolnym momencie roku - nie czekamy na wrzesień jak na jedyne okienko rekrutacyjne.
Grupy są małe - od 8 do 15 dzieci. Wystarczająco kameralnie, żeby nauczyciel naprawdę znał każde dziecko, i wystarczająco licznie, żeby było z kim budować relacje i się różnić.
Od 1 września 2026 roku w Polsce zaczyna obowiązywać ustawowy zakaz korzystania z telefonów w szkołach podstawowych - publicznych i niepublicznych - w trakcie zajęć i przerw, z wąskimi wyjątkami (zdrowie, zgoda nauczyciela w celach dydaktycznych, sytuacje zagrożenia). Licea, czyli nasze ALO, same ustalają te zasady w swoim statucie. Galileo dostosuje swój statut do nowych przepisów tak, jak robi to każda szkoła w Polsce - w duchu, do którego jesteśmy przyzwyczajeni: bez zbędnej kontroli, ale z jasnymi zasadami, które wszyscy rozumieją.
Tak, i to całkiem regularnie - zarówno dla dzieci w trybie stacjonarnym, jak i tych w homeschoolingu, które zapraszamy do udziału w szkolnych wyjściach i wycieczkach, mimo że formalnie nie muszą w nich uczestniczyć.
Jasne. Rozmowa z rodzicami, którzy już są częścią naszej społeczności, często mówi więcej niż jakikolwiek folder czy strona internetowa. Zapytaj nas o kontakt przy pierwszej rozmowie rekrutacyjnej.
Edukacja domowa to formalny sposób spełniania obowiązku szkolnego/ nauki, uregulowany w art. 37 Ustawy Prawo oświatowe. Obejmuje dzieci i młodzież od 6. do ukończenia 18. roku życia. Homeschooling to ta opcja, kiedy ze szkołą macierzystą (ASP/ ALO) spotykacie się głównie przy okazji egzaminów - są obowiązkowe, ale ich termin i formę ustalamy indywidualnie z każdą rodziną. Do udziału w szkolnych wydarzeniach zawsze serdecznie zapraszamy.
Nie. Nie ma obowiązku codziennych wizyt - to Wy, wspólnie z nami, ustalacie, jak często i w jakiej formie korzystacie ze wsparcia Galileo.
Można, i wiele rodzin właśnie tak to organizuje - to nie jest wybór między "codziennie" a "raz w roku". Częstotliwość ustalamy indywidualnie, dopasowując ją do tego, co faktycznie działa dla Waszego dziecka.
To akurat nie problem - sporo naszych rodzin w Homeschoolingu mieszka daleko od Wrocławia i dojeżdża głównie na egzaminy, ustalane indywidualnie tak, żeby dało się to sensownie zorganizować logistycznie.
Oczywiście, takich uczniów i uczennice też mamy, z całej Polski 😊 serdecznie zapraszamy kolejnych i kolejne 😊
Wśród społeczności szkół takich, jak nasza, popularne jest powiedzenie, że szkoły te są dla każdego dziecka, ale nie dla każdego rodzica. Jest w tym sporo prawdy, bo zazwyczaj to rodzice mają największy problem z zaufaniem dziecięcej intuicji i mądrości oraz z odpuszczeniem kontroli. Rezygnacje zdarzają się zazwyczaj wtedy, kiedy rodzicom początkowo wydaje się, że taka szkoła to super sprawa, sami by przecież do takiej poszli. A po dwóch miesiącach okazuje się, że wolność wolnością, ale przecież są rzeczy, których dzieci MUSZĄ już nauczyć się (i nie wiedzieć dlaczego, zazwyczaj chodzi o umiejętność czytania, pisania i liczenia).
Właściwie trudno im się dziwić – nie znają innego modelu, sami chodzili do szkół, w których ktoś inny wybierał za nich, czego powinni się uczyć. Nie jest łatwo przeprogramować się mentalnie na rodzica ucznia Galileo.
Najczęstsze obawy
Nie ma takiego wieku, w którym zmiana przestaje mieć sens - mamy dzieci, które dołączyły do nas w podstawówce, i nastolatki, które trafiły do liceum już z ugruntowanym doświadczeniem szkoły tradycyjnej. Im starsze dziecko, tym więcej może wymagać "detoksu" po systemowej szkole, ale to nie znaczy, że jest za późno - znaczy tylko, że proces wygląda inaczej.
Nasze dzieci wychodzą stąd z nienaruszonym poczuciem własnej wartości i silnymi kompetencjami społecznymi - a to, nie znajomość dat czy wzorów, najbardziej decyduje o tym, jak ktoś radzi sobie później w nowym środowisku, czy to w tradycyjnej szkole, czy na studiach.
Dla trybu stacjonarnego odległość ma oczywiście znaczenie, bo to codzienne dojazdy - warto to realnie skalkulować przed zapisem. Jeśli jednak problemem jest tylko wersja stacjonarna, mamy jeszcze ścieżkę Homeschoolingu, gdzie odległość praktycznie przestaje być przeszkodą.
Formalnie i historycznie - nie. Szkoły demokratyczne, jak Summerhill, Sudbury Valley czy Hadera, działają od dekad i mają własną, dobrze udokumentowaną tradycję pedagogiczną. Eksperymentem, nawiasem mówiąc, była w swoim czasie też szkoła tradycyjna - a dziś widać wyraźnie, że nie do końca udanym.
45 pytań prosto z życia, pogrupowanych tematycznie.
Edukacja domowa
Tak formalnie edukacja domowa jest formą spełniania obowiązku szkolnego. Dotyczy wszystkich objętych obowiązkiem szkolnym i obowiązkiem nauki, czyli od 6 lat do ukończenia 18 roku życia. Tę formę nauki reguluje artykuł 37 Ustawy Prawo Oświatowe z dn. 14 grudnia 2016 r., a obowiązujące wyjaśnienie można znaleźć na stronie MEN. Obecnie w edukacji domowej jest coraz więcej dzieci w Polsce (na początku roku 2021 było ich sporo ponad 12 tyś.). Sama nazwa pochodzi z angielskiego homeschooling, co jednak nie oznacza, że dziecko w ED siedzi w domu przed komputerem, wręcz przeciwnie – cały świat stoi przed nim otworem 😊, ma czas na hobby, rozwijanie pasji, poświęcanie czasu na rzeczy dla niego istotne.
Ze szkołą, w tym przypadku z Galileo, dzieci mogą się widzieć, jeżeli chcą, tylko przy okazji egzaminów*, które same w sobie są obowiązkowe, ale sposób i terminy ich organizowania zależą od obu stron: ucznia i Galileo. To nie musi być seria egzaminów raz do roku, jeden przedmiot po drugim. Umawiamy się z każdym z Was tak, żeby wszystkim pasowało 😊
*jednak bardzo serdecznie zapraszamy do udziału w szkolnych wydarzeniach, wyjściach czy wycieczkach 😉
— stałą opiekę tutora – w każdej nurtującej Was kwestii jest Waszym pierwszym kontaktem z Galileo, odpowie na każde pytanie, będzie wiedział do kogo pokierować lub gdzie szukać odpowiedzi;― więcej czasu na rozwijanie pasji i zainteresowań, spotkania z przyjaciółmi, wycieczki, czytanie, gry;― możliwość spania do południa 😊;― możliwość nauki zawsze i wszędzie;― w porównaniu do szkoły tradycyjnej – mniej stresu, brak sprawdzianów, klasówek, kartkówek, obliczania średniej, frekwencji (nie porównujemy do nauki stacjonarnej w Galileo, bo u nas przecież też tego nie ma 😉);― możliwość udziału w organizowanych przez Galileo półkoloniach (są co roku dwa tygodnie bezpośrednio po zakończeniu roku szkolnego);― możliwość uczestniczenia w zajęciach online organizowanych przez Galileo;― zniżki na zajęcia, kursy, warsztaty itd. organizowane przez nasze ePicentrum edukacyjne;― i wiele innych.
Tak, od pierwszego roku istnienia Galileo współpracujemy z rodzinami w ED 😊
Wystarczy złożyć Wniosek o przyjęcie dziecka do Galileo w trybie edukacji domowej.
Dlaczego u nas jest tylko jeden dokument, a w innych szkołach aż trzy?W Galileo staramy się nie męczyć środowiska bardziej niż jest to absolutnie konieczne. W tym jednym dokumencie zawarte są wszystkie wymagane prawem wnioski, oświadczenia, zaświadczenia i deklaracje 😉
Od 1 lipca 2021 roku nie jest już potrzebna.
Dokumenty można złożyć w każdej chwili. Nie ma ograniczeń czasowych.
Tak. Dziecko, które będzie u nas w ED otrzyma dostęp do „chmury” Box, w której umieszczone będą materiały pomocne w nauce. Pamiętajcie jednak, że także możecie śmiało korzystać ze wszystkiego, co znajdziecie w internecie/ domu/ księgarni/ bibliotece/ na całym świecie.
Harmonogram egzaminów ustalamy we wrześniu.
Nie, prawo wymaga, aby odebrać je osobiście lub przez osobę upoważnioną.
Zapytaj nas wprost
Żadne pytanie nie jest zbyt trudne ani zbyt drobne. Napisz, zadzwoń albo przyjdź.
Przejdź do kontaktu →